Globalna gospodarka wygląda niepokojąco jak Japonia przed swoją „straconą dekadą”

Getty

Po II wojnie światowej Japonia doświadczyła szybkiego wzrostu, ponieważ USA i inni pomogli odbudować jej gospodarkę. Doprowadziło to do ryczałtowej ekspansji, której kulminacją była japońska bańka aktywów z lat 80-tych.

Wyskoczyła ona na początku lat 90-tych, przynosząc to, co zostało nazwane „Straconą dekadą”. W rzeczywistości było to więcej niż dekada, ponieważ wczesne lata 2000 przyniosły jedynie łagodne ożywienie.

PKB skurczył się, płace spadły, a ceny aktywów spadły lub w najlepszym wypadku poszły w bok. Japonia wciąż zmaga się z tym problemem.

Teraz reszta świata zbliża się do okresu, który może być odpowiednikiem japońskiej „straconej dekady”. Nie będzie to koniec świata, ale może być bardziej bolesny niż w Japonii.

Japonia miała niewielki wzrost spowodowany głównie eksportem. To nie będzie działać, gdy każda główna gospodarka na świecie jest w tej samej pozycji. Ponadto zmierzamy w kierunku globalnego kryzysu kredytowego, który nazwałem Wielkim Resetem.

Opisywanie tego spadku jako „japonizacji” może być niesprawiedliwe dla Japonii, ale to najlepszy paradygmat, jaki mamy. Dobra wiadomość jest taka, że będzie się on powoli rozprzestrzeniał. Złą wiadomością jest to, że będzie się też powoli kończyć.

Wierzę, że unikniemy dosłownej krwi na ulicach, ale będzie to czas pełen wyzwań.

Stracone dekady Japonii

Stracona dekada miała korzenie monetarne.

Porozumienie z Plazy z 1985 r. spowodowało wzrost wartości jena i napompowało bańkę aktywów. Bank Japonii starał się zlikwidować bańkę serią podwyżek stóp procentowych począwszy od 1989 roku:

Źródło: Mauldin Economics

Po osiągnięciu 6% w 1992 roku, BOJ zaczął obniżać stopy i ostatecznie osiągnął zero kilka lat później.

Od tego czasu podjął dwie krótkotrwałe próby zacieśnienia, pokazane w czerwonych kółkach. Żadna z nich nie zadziałała i to było wszystko: żadnych więcej podwyżek stóp, kropka. Japonia utrzymuje stopę procentową na poziomie zerowym lub bliskim zeru od 20 lat.

BOJ uciekł się również do dużych programów podobnych do QE, które również nie przyniosły większych efektów. W międzyczasie rząd próbował różnych polityk fiskalnych: projektów infrastrukturalnych, deregulacji, obniżek podatków itp.

One również miały niewielki wpływ. Wzrost PKB zatrzymał się w pobliżu zera, plus minus kilka punktów. Tak samo jak inflacja.

To powiedziawszy, zakupy aktywów przez BOJ z pewnością miały wpływ. Mniej więcej kupili wszystko, w tym akcyjne ETF-y i inne prywatne aktywa.

Japonia jest doskonałym przykładem fałszywego kapitalizmu. Cały ten kapitał trafia do firm nie dlatego, że mają innowacyjne, generujące zyski pomysły, ale po prostu dlatego, że istnieją. W ten sposób powstają firmy-zombie.

Wynikiem tego, przynajmniej jak dotąd, nie był ani boom, ani depresja. Japonia ma swoje problemy, ale ludzie nie stoją w kolejkach po zupę.

Nie działa? Double Down

Wielu twierdzi, że obecna sytuacja nie może trwać w nieskończoność, ale w zasięgu wzroku nie ma wyjścia.

Bank Japonii kupił każdą obligację, jaką tylko mógł. Teraz kupuje akcje nie tylko w Japonii, ale także w USA. Próbują wprowadzić jeny do systemu, aby wygenerować inflację. To po prostu nie zadziałało.

Kiedy nie masz lepszej odpowiedzi, domyślnie robi się więcej tego samego. Tak jest w Japonii, Europie, a wkrótce także w USA. Charles Hugh Smith opisał to niedawno całkiem dobrze.

Inna dynamika zombifikacji/japonizacji jest taka: przeszły sukces zakuwa elity władzy w kajdany nieudanego modelu. Im większa chwała przeszłości, tym mocniej trzyma się ona tożsamości narodowej i elit władzy.

I tak elity władzy robią więcej tego, co się nie udało, w coraz bardziej ekstremalnych dawkach. Jeśli obniżenie stóp procentowych wywołało świecki wzrost, to elity władzy obniżą stopy procentowe do zera. Gdy to nie przyniesie skutku, obniżą stopy poniżej zera, czyli do poziomu ujemnych stóp procentowych.

Gdy i to nie przyniesie skutku, fałszują statystyki, aby sprawić wrażenie, że wszystko jest w porządku. W nieśmiertelnych słowach pana Junkera, kiedy sprawa staje się poważna, trzeba kłamać, a teraz jest poważna cały czas.

„Rób więcej tego, co zawiodło, w coraz bardziej ekstremalnych dawkach” dobrze opisuje politykę Rezerwy Federalnej od 2008 do 2016 roku.

Po niewielkim efekcie zerowych stóp procentowych Fed rozpoczął QE i kontynuował je pomimo ograniczonego sukcesu i szkodliwych skutków ubocznych. Europejski Bank Centralny zrobił to samo w nawet dużym stopniu, również z niewielkim skutkiem.

Co prowadzi nas do kolejnego punktu: dlaczego Europa i USA pójdą w ślady Japonii.

Too Much, Too Fast

Rezerwa Federalna spędziła 2017 i 2018 rok, próbując wyjść ze swoich różnych polityk stymulacyjnych. Zaczęła podnosić krótkoterminowe stopy procentowe i odwracać program QE.

Z perspektywy czasu wydaje się teraz, że Fed próbował zrobić zbyt wiele, zbyt szybko. Mój przyjaciel Samuel Rines obliczył, że po uwzględnieniu ograniczenia QE, ten cykl zacieśniania Fed był najbardziej agresywny od czasu drakońskich podwyżek stóp Paula Volckera na początku lat 80-tych.

Powinni byli zacząć wcześniej i zacieśniać bardziej stopniowo. Z jakiegoś powodu tego nie zrobili.

I tak zaczęły się skargi. Wall Street nie była zadowolona, ale, co ważniejsze, prezydent Trump nie był zadowolony z podwyżek stóp. Ale prawdziwym deal-breakerem mogło być tantrum rynkowe pod koniec 2018 r.

Wtedy krzywa dochodowości odwróciła się, zbiegając się ze słabnącymi danymi gospodarczymi. To była prawdopodobnie ostatnia kropla. Fed nie poluzował dokładnie, ale jest duża szansa, że zrobi to jeszcze w tym roku.

Tymczasem Mario Draghi z EBC miał nie tak dawno temu plan zacieśnienia. Ten plan jest teraz za drzwiami, zanim Draghi jest jeszcze bliski odejścia.

Więc po obu stronach Atlantyku plany wyjścia z luźnych pieniędzy wyglądają teraz niepokojąco jak te dwa małe kółka na wykresie stóp procentowych BOJ, kiedy próbował podnieść stopy i stwierdził, że nie może.

Co gorsza, powielamy również politykę fiskalną Japonii z szybko rosnącymi wydatkami na deficyt. W rzeczywistości w tym roku go przekroczymy.

Przewiduje się, że japoński deficyt jako procent PKB wyniesie poniżej 4%, podczas gdy amerykański zbliży się do 5%. A biorąc pod uwagę stale poszerzającą się lukę w zobowiązaniach niefinansowanych, deficyt USA będzie w przyszłości jeszcze większy.

Zmieniamy się w Japończyków, myślę, że się zmieniamy, naprawdę tak myślę. (Z muzycznym ukłonem w stronę The Vapors.)

Otrzymuj to, co najlepsze w Forbes do swojej skrzynki odbiorczej z najnowszymi spostrzeżeniami ekspertów z całego świata.

Śledź mnie na Twitterze. Zajrzyj na moją stronę internetową.

Loading …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.