Miotacz płomieni

Miotacz płomieni M2

Miotacz płomieni M2 (M2-2) był amerykańskim przenośnym plecakowym miotaczem płomieni używanym podczas II wojny światowej. Był on następcą miotaczy M1 i M1A1. Chociaż jego rzeczywisty „czas spalania” wynosił około 7 sekund, a płomień był efektywny tylko do około 33 metrów, to jednak nadal była to funkcjonalna broń, która miała wiele zastosowań w czasie wojny. Jednak wraz z późniejszym pojawieniem się czołgów, a zwłaszcza czołgów z miotaczami ognia, potrzeba wystawiania się piechurów na ogień stała się niepotrzebna, ponieważ czołgi oferowały lepszą ochronę i większą siłę ognia

Choć niektóre M2 zostały sprzedane, większość została zezłomowana, gdy uznano je za „przestarzałe”

Zastosowanie i historia

Miotacze ognia zostały po raz pierwszy opracowane przez US Army Chemical Warfare Service w latach 1940-41. Wczesne modele nie były niezawodne i kłopotliwe. Testy trwały nadal i miotacz ognia M1 został wprowadzony do służby na początku 1942 roku. Broń ta została po raz pierwszy użyta w walce przez Marines z 2 Batalionu Inżynieryjnego na Guadalcanal w styczniu 1943 r. M1 wykorzystywał benzynę lub mieszankę benzyny i oleju napędowego, a jako materiału pędnego używał wodoru. Powodowało to zbyt szybkie spalanie paliwa, które w większości zużywało się tuż za dyszą, co oznaczało, że operator musiał zbliżyć się na odległość 10-15 jardów od celu. Innym problemem było to, że płomień miał tendencję do staczania się z celu.

Womack używający miotacza ognia M2.

Kontynuowano testy nad ulepszonymi metodami przenoszenia broni ogniowej. W 1942 r. Służba Wojsk Chemicznych opracowała rewolucyjną koncepcję – środek zagęszczający benzynę. Środek ten, nazwany napalmem, zwiększał zasięg, zacieśniał strumień płomienia i zwiększał skuteczność rażenia celów. Miotacz ognia M1 został zmodyfikowany do użycia z napalmem w 1942 roku. Ulepszony model został znormalizowany jako M1-1. Broń ta była używana w kampaniach na Pacyfiku w latach 1943-wcześniej 1944. Choć był lepszy od swojego poprzednika, M1-1 wciąż nie był w pełni zadowalającą bronią.

Pod koniec 1943 roku 1 Dywizja Piechoty Morskiej otrzymała kilka miotaczy ognia M1-1 tuż przed kampanią w Nowej Brytanii. Legendarny żołnierz piechoty morskiej, podpułkownik Lewis „Chesty” Puller, obserwował demonstrację nowego miotacza ognia. Po jej zakończeniu zapytał: „Gdzie wkładasz bagnet na tę przeklętą rzecz?”

Latem 1944 roku do służby wprowadzono miotacz ognia M2-2. Broń ta została po raz pierwszy użyta w walce na Guam, a następnie była wykorzystywana we wszystkich kampaniach na Pacyfiku. M2-2 oferował zwiększoną niezawodność i lepszy system zapłonowy niż poprzednie modele. Nadal miał jednak wady – był zbyt ciężki i miał wysoką sylwetkę. Model ten wykorzystywał azot jako materiał pędny.

Korpus Piechoty Morskiej zdał sobie sprawę z taktycznej wartości miotacza ognia. Dywizja Piechoty Morskiej serii D posiadała 24 miotacze ognia, wszystkie organiczne dla batalionu inżynieryjnego dywizji. Do 1944 roku dywizja serii F miała 243 miotacze ognia, rozmieszczone w całej dywizji. Każdemu pułkowi piechoty morskiej przydzielono 81 miotaczy ognia.

W walce grupy szturmowe były formowane z miotaczy ognia, ludzi od wyburzania i ludzi z BAR. Używali oni techniki zwanej czasem „korkociągiem i palnikiem” do niszczenia japońskich stanowisk. W tej taktyce stosowano różne metody. BAR-y tłumiły pozycje wroga silnym ogniem automatycznym, podczas gdy miotacze ognia zbliżały się do nich na odległość skutecznego strzału. Po zneutralizowaniu pozycji wroga, saperzy używali ładunków wybuchowych, aby zniszczyć stanowisko, zazwyczaj otwór jaskini. Ponieważ operatorzy miotaczy ognia musieli podchodzić bardzo blisko pozycji wroga, skuteczny ogień tłumiący prowadzony przez strzelców wyborowych i karabinierów miał kluczowe znaczenie. Operatorzy miotaczy ognia byli wyjątkowo podatni na ogień wroga, ponieważ w rzeczywistości mieli przypiętą do pleców bombę napalmową.

Znani użytkownicy

Charles Womack

„Utrzymywaliśmy stały ogień do skrzyni, aby utrzymać Japończyków w szachu, podczas gdy miotacz ognia podchodził, niesiony przez kaprala Womacka z Mississippi. Był odważnym, dobrodusznym facetem i lubianym przez żołnierzy. Był duży i przygarbiony… Cieszyłem się, że jesteśmy po tej samej stronie.

Pochylony pod ciężkimi czołgami na plecach, Womack podszedł ze swoim pomocnikiem do bunkra tuż poza linią naszego ognia. Kiedy znaleźli się około 15 metrów od celu, przerwaliśmy ostrzał. Pomocnik sięgnął w górę i przekręcił zawór w miotaczu ognia. Womack wycelował dyszę w otwór zrobiony przez działo 75 mm. Nacisnął spust. Z hukiem płomień wskoczył w otwór. Kilka stłumionych krzyków, potem wszystko ucichło….

Pomiędzy naszymi okrzykami uznania, Womack i jego kumpel ruszyli z powrotem do kwatery głównej batalionu, by czekać na wezwanie do przełamania impasu gdzieś indziej na polu bitwy – lub stracić życie próbując. Stanowisko strzelca miotacza ognia było prawdopodobnie najmniej pożądanym ze wszystkich dostępnych dla piechoty morskiej. Przenoszenie czołgów z około siedemdziesięcioma funtami łatwopalnej benzyny w galarecie przez ogień wroga, przez trudny teren w upalną pogodę, aby wrzucić płomienie w otwór jaskini lub skrzynki pocztowej było zadaniem, które niewielu przeżyło, ale wszyscy wykonywali je z niezwykłą odwagą. – With the Old Breed at Peleliu and Okinawa
E. B. Sledge”

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.